Głównie bedzie o mojej przygodzie z szydełkowaniem i nie tylko...
poniedziałek, 12 października 2009

Chuste zrobiłam i tak sobie pomyślalam, że przydałoby się coś na dłonie. Pisałam wcześniej, że w planach mam rękawiczki. Dzięki forum Kaiem i koleżankom z forum udało mi się zrobić mitenki. To nie jest mój pomysł. Dziewczyny robiły wcześniej identyczne mitenki. Trzeba przyznać, że zadanie miałam oj bardzo uproszczone. A tak wyszły moje mitenki.

mitenki

11:03, kasianat
Link Komentarze (1) »
piątek, 09 października 2009

W końcu udało mi się wydziergać coś dla siebie. Zrobiłam chuste z fioletowej włóczki. Podobno to teraz najmodniejszy kolor :-). Robiłam ją szydełkiem nr 2,5 i włóczką Peonią - wzięłam podwójna nitkę. Wczoraj założyłam ją pierwszy raz. Jest cieplutka i duża. Można ją obkręcić wokół szyi. Musze wejść do wprawy jak ją  nosić. A jak mi nie będzie odpowiadać to z miłą chęcią przygarnie ją moja mama :-). Teraz na szydełku rękawiczki :-) zobaczymy co z tego będzie oraz zazdroska w  planach tyle, że ho ho... Pozdrawiam serdecznie!!! Oto chusta i ja w moim nowy dziergadełku.

 

 

A to ja w chuście.

 

12:44, kasianat
Link Komentarze (3) »
środa, 30 września 2009

Choć mistrzem kulinarnym nie jestem to udało mi sie upiec takie słodkości i nie tylko.....Wystarczą dobre chęci, trafiony przepis i gotowe!!!! Dziś szarlotka - nazwałam ją szarlotką Ali ponieważ przepis właśnie dostałam od Ali :-)))

 

Jest naprawde pyszna i nietrudna w wykonaniu. Podaje przepis:

Składniki:

* 3 całe jajka

* 1 szklanka cukru

* pół kostki margaryny

* paczka budyniu wamiliowego

* 3 łyżki oleju

* pół kilo mąki - 3 szklanki

* pół paczki proszku do pieczenia - 2-3 łyżeczki

* pół szklanki kwaśnej śmietany ( 18%)

Wykonanie

Margaryne utrzeć z cukrem do jednolitej masy, dodawać jajka po kolei - 1 jajko - ucierać, 2 jajko - ucierać, 3 jajko - ucierać. Ciasto może wyglądać na zważone. Dodać olej i znowu ciasto może się zważyć. Dodać proszek, budyń, mąkę i mieszać do jednolitej masy. Rozłożyć na blaszce - niewielką ilość ciasta zostawić- na to rozłożyć jabłka (mus) i na koniec porobic kleksy z resztki ciasta.

Kolejny mój wypiek to bułeczki :-)))

  

Bułeczki orkiszowe (maka typ 770) – ok. 8 szt

Składniki:

• 50 dag mąki

• 2,5 dag drożdży świeżych

• 1,5 łyżeczki soli

• 375 ml wody

Wykonanie:

Wyrobić ciasto z podanych składników. Uformować bułeczki i pozostawić do wyrośnięcia (od 1 do 1 godz.). Ponacinać nożem na krzyż (jak kajzerki). Posmarować mlekiem.

Piec na blaszce w temp. 250o C ok. 15 min.

 Życze udanych wypieków!!!

15:34, kasianat
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 września 2009

Dziergałam dziergałam i w końcu wydziergałam!!!! Obrus skończony prezentuje się całkiem całkiem. Musze przyznać że kamien mi z serca spadł bo ten obrus spędzał mi sen z powiek. Teraz bez najmniejszych wyrzutów sumienia moge zabrać sie za coś nowego - na pewno w najbliższym czasie nie porwe się na coś tak dużego!!!

 

Widok z góry

Pozdrawiam serdecznie!!!

13:24, kasianat
Link Komentarze (5) »
piątek, 18 września 2009

Pyszne słodkości rozdaje Malowany imbryczek http://malowanyimbryczek.blogspot.com/ . Do rozdania ma piękne prezenty!!!!

18:05, kasianat
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 września 2009

Jak ten czas leci....Niedawno co moja Natalka uczyła sie chodzić a tu prosze - już maszeruje do przedszkola. Jest bardzo zadowolona w wręcz zachwycona. Nie protestuje gdy ma sama zostać w przedszkolu. To fakt gorzej rodzicom pogodzić się z tym, że muszą zostawić swoje dziecko. To przecież przeważnie dzieci płaczą a nie rodzice. Przez pierwsze dni odprowadzania Natki do przedszkola płakałam po kątach w domu. Było pusto ( dobrze że mi jeszcze pies pozostał), głucho, nic się nie działo. Wtedy sobie pomyslałam, że narzekałam kiedy mi przeszkadzała,kiedy była niegrzeczna. Teraz tęsknie za tym. No ale cóż takie są koleje życia.....Powoli się przyzwyczaiłam do tego że moja panna już nie jest malutkim dzieckiem :-). A ja mam teraz tyyyyle czasu na dzierganie i poszukiwanie pracy ( z tym wiadomo jak jest w naszym kraju). Przecież musze też rozwinąć skrzydła. Trzy lata siedzenia w domu - zdecydowanie za długo!!!! Tak więć dziś wpis poświęcam mojemu przedszkolaczkowi kochanemu!!!!

 

 

A jeśli chodzi o dzierganie? Obrus do końca pozostał 1 rząd więc niebawem się ukaże, rozpoczęty sweterek, zakończona czapka.....

 

 

Czapka na chłodniejsze dni dla mojego przedszkolaczka.

 

 

I na zakończenie jeszcze raz mój przedszkolaczek z naszą perełką - Agusią :-)

13:08, kasianat
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 sierpnia 2009

W końcu coś moge pokazać!!! Ostatnio brak weny.... Właśnie skończyłam pstrykać fotki. Dla mojej córci torebeczka.

Pierwsza taka rzecz w moim wykonaniu. Przyznaje, że nie jestem do końca zadowolona z efektu. A tak prezentuje się ona na właścicielce.

 

         A poza tym ciągle męcze obrus. Jak widać - końca nie widać he he. Z jednej strony mam ochote się zabrać i skończyć go raz na zawsze, a zdrugiej jak sobie pomyśle o nim to brrrrr. Na razie leży i czeka na dobre chęci. Miejmy nadzieje, że sie doczeka. Na zdjęciu nie wygląda na duży ale w rzeczywistości jest duuuuży. Do końca pozostało niewiele - może jakieś 4- 5  rzędy. Może i niewiele, ale przy takim rozmiarze jedno okrążenie przerabiam chyba przeszło godzine. A to jednym okiem patrze na robótke, a drugim na mojego urwisa. Co chwile trzeba odkładać prace na bok bo słysze: Mamo pić, mamo a co to, mamo a dlaczego itd.Kiedy już się wciągne i siedze i dziergam i oczywiście licze słupki, oczka to zawsze musi mnie cos wytrącić. No i tak dziergam biedaka już nie powiem ile czasu bo aż wstyd !!!

 

Jeszcze jedna foteczka tak na zakończenie. Jakiś czas temu zmieniłam fryzure. Radykalnie - z póldługich na krótkie.

 

Pozdrawiam serdecznie!!!!

12:17, kasianat
Link Komentarze (5) »
czwartek, 11 czerwca 2009

Oj zaniedbałam bloga, zaniedbałam. Ale teraz sie zrekompensuje. Co prawda Dzień Dziecka był dawno temu, ale jakos nie miałam czasu na zapiski. My ten dzień spędziliśmy nad wodą. Zrobiliśmy naszej córci wycieczkę nad morze. Do morza mamy jakieś 90 kilometrów ale komfort jazdy tutejszymi drogami jest rewelacyjny więc taki odcinek pokonuje sie dość szybko. Zero korków, objazdów, dziur na drogach i innych niespodzianek. Natalka była bardzo zadowolona. No i przede wszystkim pogoda dopisała. Choć raz była lepsza niż w Polsce hi hi.

 

 

 A teraz z innej beczki. Tak sobie siedziałam w domku i myślałam co by tu zdekupażować. No i wymyśliłam. Ponieważ nie jestem specem w decu i moje pracki to głównie próby i ćwiczenia to jestem zadowolona z efektów. Dwie aniołkowe hmm- doniczki? Miały iść na śmieci troche je odnowiłam i teraz stoją sobie na parapecie. Uwielbiam aniołki...

 I obrazek- może rozświetli troszke białe ściany mojej kuchni. Ramka i deseczka z odzysku reszta reszta to praca moich rączek. Przyznaje że mogłam się tu bardziej postarać ......Ale i tak jestem zadowolona ponieważ w końcu serwetki sie nie marszczyły!!!!!

 

 

Pozdrawiam gorąco!!!!

P.s. Za tydzień powrót do kraju na trzy tygodnie!!!Huuura!!!

13:38, kasianat
Link Komentarze (5) »
środa, 20 maja 2009

Tym razem nie będzie krajobrazów ( niestety nie mam nowych zdjęć- tutejsza pogoda nie sprzyja wycieczkom). Za to powstały nowe robótki. Nic to wielkiego, ale dla mnie to baaardzo dużo :-). Ponieważ w mieszkaniu, które wynajmujemy są białe ściany ( troszkę to dobijające) postanowiła je nieco rozświetlić. Chciałam zrobić coś co spowoduje że mieszkanie stanie się nieco przytulniejsze. Stworzyłam dwa obrazki - póki co dwa w planach kolejne.

 

Parka :-)))
A tak prezentują się razem
Ponieważ ścianka jest spora ( jest to ścianka między oknami) jeszcze pare obrazków sie zmieści!
Pozdrawiam serdecznie!!!
12:59, kasianat
Link Komentarze (3) »
niedziela, 10 maja 2009

        Dziś tradycyjnie foteczki z obczyzny. Jakoś nie mogę się powstrzymać od pokazywania ich na blogu. Wczorajsze popołudnie spędzilismy nad wodą w poszukiwaniu odpowiednigo miejsca na wędkowanie. Mój małżonek wybredny i musi mieć miejsce idealne. No cóż po ostatniej rybowej eskapadzie więcej wyławianych było wodorostów niż czegoś co by się nadawało do spożycia. Tym razem pojechaliśmy nad zatokę do małej wioski - Udbyhoj. Byliśmy juz tam jesienią, ale jakoś nie przypadło mi to miejsce do gustu. Przede wszystkim woda brudna, nieprzyjemny zapach, pogoda wiadomo jaka na jesień. Ale wczoraj przeżyłam totalny szok- czyściutko ( swiadczą o tym meduzy i kraby???) , całkiem fajna plaża, plac zabaw, port (wcześniej tez był :-))) i oczywiście wiele miejsc do wędkowania z czego najbardziej zadowolony był mój małżonek. Jak wiele może zmienić wyższa temepratura i troszkę słoneczka.

Poza tym odwiedziłam również miejsce pracy mojego małżonka ( jest nim mleczarnia hi hi ). Produkcja serów na całego. Przyznaje że nie przepadam za niektórymi ich wyrobami- choć podono jedne z najlepszych na świecie są duńskie sery. Ja je nazywam śmierdziuchy he he. Całe szczęście, że można znaleźć i prawie normalny żółty ser. Wiadomo to rzecz gustu - jedni lubią śmierdziuchy inni nie :-)

Teraz wszędzie ruszam z aparatem. Cokolwiek ciekawego wypatrzy moje oko od razu zostaje uwiecznione. Ale co tam można zdziałac tradycyjną cyfrówką. Kto wie może jakieś nowe hobby???

A oto foteczki.

 

Wiatraki- co widać zresztą na zdjęciu :-) Nieodłączna część duńskiego krajobrazu.

 

W rzepakowym kliamcie i przed pracą mojego małżonka.

 

Natalka - wszystko musi dotknąć!!!

 

Meduzy i krab- nie wiem czy dobrze to żyjątko nazywam- niestety nie jestem zoologiem- może wy wiecie?

Postaram się następnym razem pokazać już jakąś robótkę!

Pozdrawiam serdecznie!!!

 

 

12:23, kasianat
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5
O autorze
http://w76